Fotohistoria

Julia Margaret Cameron

Jedną z dam XIX-wiecznej fotografii była Julia Margaret Cameron, która swój pierwszy aparat otrzymała dopiero, kiedy skończyła 48 lat. I mimo że nie miała wtedy nawet podstawowej wiedzy na temat obsługi aparatu, to jednak dzięki swojemu talentowi udało jej na zawsze zapisać na kartach historii fotografii. Zacznę jednak od początku...

Mąż Julii Margaret Cameron dużo podróżował, a dzieci osiągnęły wiek, który zmobilizował je do opuszczenia domu rodzinnego. Tym sposobem nasza bohaterka została sama. Żeby jednak nie czuła się samotna, najprawdopodobniej od córki i zięcia otrzymała swój pierwszy aparat. Był to początek prawdziwej pasji, która zdaniem niektórych graniczyła wręcz z obsesją... Składzik na węgiel zamieniła bowiem w ciemnię, natomiast oszklony kurnik w swoje atelier. Od tej pory jej pasją stały się portrety, choć chętnie wykonywała też zdjęcia aranżowanych scenek religijnych.

Technika fotograficzna

Julia Margaret Cameron najchętniej fotografowała celebrytów (wykonała m.in. portret Karola Darwina czy lorda Tennyson) oraz młode kobiety o długich włosach. Mimo talentu i pasji, których nikt nie mógł jej odmówić, dotknęła ją jednak fala krytyki ze względu na fotograficzny warsztat. Właściwie wszystkie jej zdjęcia były delikatnie rozmyte. Co więcej, mimo że posługiwała się popularną w tym czasie techniką kolodionową, dzięki której można było uzyskać ostre, bogate w szczegóły zdjęcia, to stosowała niezwykle długie (nawet kilkuminutowe) czasy naświetlania. Swoje modelki lubiła deklasować (w jej atelier zacierała się granica pomiędzy służącymi i arystokratkami), dlatego nie używała żadnych rekwizytów, a ciało poniżej ramion zwykle owijała ciemnym materiałem. Podczas robienia zdjęć zawsze wykorzystywała ciemne tło, na którym pięknie odznaczała się twarz i ramiona. Charakterystyczną cechą jej fotografii były efekty światłocieniowe, które uzyskiwała najprawdopodobniej za pomocą górnego lub bocznego światła.

Mimo że niektórzy krytykowali jej zdjęcia za brak ostrości, ona uważała tę cechę za atut – chociaż jak dzisiaj wiemy, jej aparat fotograficzny pozwalał w danej chwili wyostrzyć tylko jeden element twarzy – nie miała więc na to dużego wpływu... Co jednak ciekawe, to właśnie dzięki temu defektowi jej zdjęcia były tak wyjątkowe.

Sława

Julia Margaret Cameron dość szybko stała się znana, a jej zdjęcia można było oglądać m.in. w Muzeum Wiktorii i Alberta (czyli w największym muzeum sztuki i rzemiosła w Londynie).